heder_loga-new

Newsletter



syrenka_targowek

biplogo

Kamyk zielony istnieje naprawdę

W piątek 22. stycznia w Teatrze Rampa odbyła się premiera płyty Doroty Osińskiej „Kamyk zielony”. Teksty piosenek na tej płycie są autorstwa Magdy Czapińskiej, która na koniec koncertu, zaproszona na scenę, powiedziała, iż kamyk zielony naprawdę istnieje – znalazła go w Tomaszowie Mazowieckim, przekonała samą siebie, że jest szczęśliwy, i po jakimś czasie kamyk faktycznie przyniósł jej szczęście.

Dorota Osińska podczas koncertu miała przy sobie swój kamyk zielony, a na koniec dostała nowy, w rozmiarze XL – by pasował wielkością do miłości, o której śpiewa w napisanej specjalnie dla niej piosence „Ktoś do kochania” (muz. W. Korcz). Piosence, w trakcie której na scenie obok artystki pojawił się jej mąż z ich maleńkim synkiem. A niejeden widz ukradkiem wycierał łzę.

Okazji do wycierania łez wzruszenia było niemało, liczne były też okazje do uśmiechu. Dorota Osińska, śpiewając znane utwory w nowych, własnych interpretacjach, a także zupełnie nowe utwory, przekazywała publiczności wiele emocji, nadziei, pragnień. Usłyszeć można było m.in. „Remedium”, „Święty spokój”, „Chmury nad głową”, „Z duszą na ramieniu” czy znaną już Państwu „Prognozę na jutro”.

A wszystko to w urokliwej scenerii Sali Kameralnej Teatru Rampa, w towarzystwie wspaniałych muzyków i tancerzy. Tego wieczoru zatańczyli bowiem dla Państwa Barbara Zielińska i Marcin Olszewski, a zagrali: Paweł Stankiewicz – gitary; Konrad Kubicki – kontrabas, gitara basowa; Fabian Włodarek – akordeon, instrumenty klawiszowe oraz Szymon Linette – instrumenty perkusyjne. „Warto wspomnieć, że Paweł Stankiewicz (gitarzysta naszych Kameleonów) jest kierownikiem muzycznym płyty i spektaklu „Kamyk zielony”. Napisał też (wraz z Piotrem Banaszkiem) aranżacje na tę płytę, a nawet muzykę do jednego z utworów („Tamta miłość”).

www.muzykabezgranic.pl

Kamyk zielony

(...) Jest to wokalistka, która zachwyca mnie od ładnych paru lat. Ale to, co stało się w ubiegłą sobotę, przeszło moje najśmielsze marzenia, bo o oczekiwaniach nie ma tu nawet mowy! (...)

W końcu wchodzimy, siadamy. Od teraz tylko moje myśli, czas jej i mój. Miesiąc co najmniej czekania na ten koncert. Półtora roku od ostatniego słuchania jej na żywo! Za długo. Dziesięć minut. Pełne skupienie, już nawet między sobą rozmawiamy ciszej, rzadziej, mniej chętnie. Oczekiwanie umilają „Senne zioła”, które nawiasem mówiąc nuciłam przed wejściem na salę. Wreszcie pierwsza piosenka. Oby od teraz jak najdłużej. (...)

Magda Czapińska – wspólny mianownik recitalu. Ta, którą szanuję i podziwiam, chociaż jeszcze niedawno nie miałam pojęcia o jej istnieniu. Pisze wspaniałe teksty, których nikt nie śpiewa lepiej niż Dorotka. Pani Madziu, serdecznie dziękuję za każdy ambitny, przemawiający tekst, tak wyrazisty i w swojej prostocie po prostu piękny. (...)

Następny wiersz i piosenka opowiadają o tym, jak często mylimy się w miłości. Tak bardzo i tak błędnie wydaje nam się, że to na pewno on, że tak kochamy. Nic nas już nie rozdzieli, a po jakimś czasie wystarczy jedno słowo, żeby zawalił się nam świat.

A potem były ktosie do kochania, do całowania, do rozśmieszania. I ten mały i duży. Czyli piosenka o życiu wokalistki (w tym miejscu pozdrawiamy obu Paulów). No właśnie: wspólnie z Frankiem zdecydowaliśmy, że Paulów – nie Pauli, a pomylić byłoby się głupio, jak nie przymierzając... Jednak wersja Paulów to prawie pewniak, wg mojej intuicji. W każdym razie Pawełków Dorotkowych. I tu się wzruszyłam do tego stopnia, że cała Rampa miała okazję popodziwiać nietrwałość mojego makijażu. Ale co tam, warto było się powzruszać. (...)

A później to właśnie nastąpiło cudowne obrodzenie gruszy, pod którą leży się na dowolnie wybranym boku. Większość z nas otrzymała owoce tego cudu, czyli ogromne jabłka, rozdawane przez tancerzy, podczas gdy Dorota opowiadała o magicznym domu z kotem Maciejem w środku.

Następnie na komendę uciekaliśmy od jesieni. Byle jakim pociągiem, to dla nas jak znalazł, ale że śpiewała większość ludu podziwiającego, mniemam, że tych negatywnie nastawionych do szarugi było więcej. (...)

Gdybym jeszcze drugie tyle miała ochotę napisać, nic by to nie dało, bo koncert, płyta są nie do opisania! (...)

WYWNĘTRZADŁO - całkowicie dowolna pisaninowatość,

fragment recenzji z blogu: zpasjitworzone.blogspot.com