heder_loga-new

KONKURS RECENZJI

Był dzień wigilii... na motywach Opowieści wigilijnej Dickensa

Teatr muzyczny Tintilo przygotował niesamowity musical, który sprawił, że atmosfera świąteczna na długo zagościła w sercach dzieci i ich rodziców.
Dojrzałość grającego Scrooge'a, uśmiech na twarzach Cratchitów oraz Freda i jego żony, a także radość każdej młodej osoby, grającej w spektaklu udzielały się wszystkim widzom. Dzieci zachowywały się jak prawdziwi aktorzy. Byłam zaskoczona ich profesjonalizmem.

 

Muzyka była doskonale dobrana, a w połączeniu z choreografią i odpowiednią scenografią można było się poczuć tak jakby było się w środku. Dodatkowo grający aktorzy byli w ciągłym kontakcie z widzem. Szkoda, że okres świąt jest tak krótki. Możnaby cieszyć się z nawrócenia Scrooge"a dłużej :)


Z niecierpliwością oczekuje kolejnego spektaklu grupy Tintilo.


Katarzyna Górska, 9 stycznia 2011

 

***

Musical Pt. „Wigilijna opowieść” wystawiany przez zespół Teatru Muzycznego Tintilo został wyreżyserowany w oparciu o utwór C. Dickensa. Spektakl został wystawiony na deskach Teatru Rampa położonego na warszawskim Targówku.

 

Główną rolę – nawiedzanego przez duchy świąt Ebenezera Scrooga – zagrał Jarosław Kozielski. Był on jedną z największych niespodzianek całego wyjazdu. Widać było, że po pewnym czasie aktor przestał grać, a zaczął naprawdę być swoją postacią. Reszta aktorów grała swoje role również na wysokim poziomie. Najbardziej wyróżniającymi się aktorami byli: Damian Kaczor, grający sekretarza Ebenezera oraz Bartłomiej Kozielski i Jan Stropiechowski, grający postać Freda. Nie twierdzę, że pozostali grali gorzej, bo może być wręcz odwrotnie. Być może reszta jest jeszcze wybitniejszymi aktorami, jednak ich role nie pozwoliły im dostatecznie pokazać swoich umiejętności.

 

W spektaklu użyto takiego samego języka, jakim posługiwał się Autor w pierwowzorze. Pozwoliło to całości utrzymać klimat stworzony przez Dickensa w książce, jednocześnie nie plagiatując całej akcji żywcem z książki.

 

Sztukę wspierała dodatkowo odpowiednio dopasowana muzyka i efekty. Słysząc dźwięki użyte przy konkretnych scenach, miałem wrażenie jakby całość wydarzeń mających miejsce na scenie naprawdę się właśnie działa. Za ten wspaniały efekt odpowiada w szczególności Anna Bajak, Marcin Kuczewski i Edward Sosulski – odpowiedzialni za dźwięk.

 

Uważam, że przedstawienie to miało tylko jedną wadę… było ono mało uniwersalne... miałem wrażenie, że odnosi się ono do najmłodszych widzów, lekko pomijając starszych. Wszystko było dość bajkowe i powiedziane tak prosto i wyraziście, że widownia praktycznie nie musiała myśleć, bo wszystko było rozłożone na części pierwsze i wytłumaczone. Brakowało pewnego wątku tajemniczości, który buduje akcję i zostaje rozwiązany dopiero w kulminacyjnym momencie sztuki.

 

Poza tym drobnym faktem przedstawienie zrobiło na mnie duże wrażenie i z pewnością Polecę je moim znajomym jako przykład dobrej rozrywki, na którą zawsze jest warto znaleźć czas.

 

Maciej Robak, 21 stycznia 2011

 

Damy i Huzary - czyli coś o stosunkach damsko-męskich

Jak można zrobić Fredrę by jego komedie były jeszcze bardziej zabawne, a przesłanie czytelniejsze? Odpowiedź daje Maciej Wojtyszko, który wzbogaca utwór w padające w ucho melodie o zabawnych tekstach. Piosenki, jakie pojawiają się w spektaklu są doskonałym przerywnikiem i komentarzem do toczących się wydarzeń. Już od pierwszej minuty, kiedy panowie wyśpiewują utwór, w którym wychwalają życie kawalera i deklarują chęć życia bez kobiet wiedziałam, że dobrze zrobiłam wybierając to przedstawienie. Pozostałe utwory są równie zabawne, bardzo melodyjne i dobrze wykonane. Ciekawa jest też sama fabuła spektaklu, chociaż przesłanie częste i znane z innych komedii. Trudno żyć z kobieta, jeszcze trudniej bez niej. Mamy tu oczywiście do czynienia, jak na komedię przystało, z nieporozumieniem, intrygą, zwrotami akcji. Wszystko osadzone jest w barwnej i sielankowej scenerii dworu i ogrodu. Na pochwałę zasługują także aktorzy, którzy doskonale bawią się teksem mówionym i śpiewanym. Postacie przez nich stworzone są ciepłe, sympatyczne i optymistycznie nastawione do świata. Przez to staje się takie całe przedstawienie. „Damy i Huzary” to świetne połączenie klasycznej komedii z musicalem. Dobrze się sprawdza, wiec może powstanie więcej tego typu przedstawień? Zespół Teatru Rampa udowadnia, że ma potencjał, a więc czekamy na kolejne tego typu spektakle.

Sylwia Lisowska, 16 lutego 2011

* * *

"Świat Bastiana'' to wspaniała opowieść o chłopcu, który podejmuje walkę z trudnościami, jakie spotykają go w życiu. Bastian usiłuje znaleźć zainteresowania pozwalające mu zmienić szarą, pełną trosk rzeczywistość w cudowną krainę. Furtką prowadzącą do tej krainy – Fantazjany – okazuje się jego ogromna wyobraźnia. W Fantazjanie Bastian poznaje prawdziwych przyjaciół, z którymi przeżywa niesamowite, bardzo niebezpieczne przygody. Jednak żadne trudności nie są w stanie przerwać wyjątkowych więzi łączących chłopca z przyjaciółmi. To od naszych bohaterów zależą losy całej Fantazjany i jej mieszkańców, więc spoczywa na nich ogromna odpowiedzialność.

 

Czy udało im się uratować cudowny świat bezgranicznej Fantazjany? Tego nie zdradzę. Dodam tylko, że Bastian po niesamowitych przeżyciach w tej krainie zaczął tracić swoje wspomnienia z realnego świata, dlatego też razem z przyjaciółmi podjął decyzję o swoim powrocie do świata ludzi – świata bez pozytywnych emocji. Na szczęście, po powrocie chłopca do domu jego ojciec zauważył, jak mało czasu mu poświęcał i postanowił się zmienić. W taki oto sposób – dzięki przygodom przeżytym w Fantazjanie – Bastian znalazł wsparcie nie tylko wśród rówieśników, lecz także w rodzinie.

 

Spektakl bardzo mi się podobał. Zaciekawił mnie już na początku. Dzięki wspaniałej grze aktorów mogłam wczuć się w świat przeżyć wewnętrznych bohaterów. Miałam wrażenie, że wraz z Bastianem przenoszę się z realnego świata do Fantazjany i wspólnie przeżywamy kolejne przygody. Wszyscy aktorzy znakomicie odgrywali swoje role, dzieląc się emocjami z publiką, a tremę zostawiając za kulisami. To niełatwe zadanie, ale kiedy uda się je wykonać, widzowie wyraźnie to odczuwają.

 

Oglądając spektakl „Świat Bastiana” bawiłam się fantastycznie. Z chęcią obejrzałabym to przedstawienie po raz kolejny, dlatego też gorąco je polecam.

Ania Wisz, 22 lutego 2011